Czy to kryzys wieku? Mam nadzieję, że nie :)
Ubiegły rok był rokiem, który z pewnością zapamiętam na bardzo długi czas.
Może dlatego, że skończyłam kolejne, pełne dziesięciolecie swojego życia.
A może też dlatego, że :
1. Dokładnie rok temu zrobiłam sobie tatuaż, który tak bardzo chciałam mieć

2. Zaczęłam pisać bloga o czym wcześniej nawet przez krótką chwilę nie pomyślałam.
Ale to była dobra decyzja bo uwielbiam pisać.
To dla mnie taka forma relaksu, może nawet terapii, wyrzucenia z siebie pewnych rzeczy.
Myślałam, że mojego bloga będzie czytać wąska grupa moich znajomych a tu proszę, zyskałam pewne grono odbiorców, których w życiu nie widziałam na oczy.
Bardzo mnie to cieszy

Naprawdę.
3. Zaszalałam z fryzurą.
W tej akurat kwestii mocno się wahałam ale że zawsze lubiłam eksperymenty na włosach więc i tym razem postanowiłam, że trzeba spróbować czegoś nowego, bo przecież do odważnych świat należy.
Jak postanowiłam, tak zrobiłam

Jakby mój tata mógł zobaczyć mój nowy image to z pewnością powiedziałby, że wyglądam jak półdupek zza krzaka

Trafiłam niestety na kiepską fryzjerkę, która nie potrafiła obciąć moich włosów pomimo tego, że miała przed oczami zdjęcie fryzury, którą chciałam mieć.
Ja zadowolona nie byłam ale ona baaardzo

Na szczęście włosy odrastają a że teraz jest zima to i tak chodzi się w czapkach

W swoim życiu miewałam różne włosy, od krótkich po długie, od kręconych po proste, od blondu aż po czerń.
Więc jak widać eksperymenty z włosami nie są mi obce, tak naprawdę to nie miałam tylko zielonych

4. Postanowiłam się odchudzać, to było moje główne ale też chyba jedyne postanowienie noworoczne.
Och ale się miało dziać.
Ech jakie ja miałam plany z tym związane.
Zapału wystarczyło mi na 3 miesiące.
Schudłam 5 kg ale potem moja waga stanęła w miejscu i się poddałam, straciłam dalszą motywację.
No i moje postanowienie noworoczne szlag jasny trafił.
Ach ten mój słomiany zapał i słaba silna wola

Te wszystkie zmiany w ciągu całego roku spowodowały, że mój mąż stwierdził, że mam kryzys wieku średniego
